Mieszkanie jako kadr na sztukę i Katowice
Niektóre projekty zaczynają się od metrażu, inne od osobistych decyzji. W przypadku tego wnętrza punktem wyjścia okazał się powrót do miasta. Po latach mieszkania na obrzeżach właściciele zdecydowali się ponownie zamieszkać w centrum Katowic – bliżej codziennego rytmu śródmieścia. Z kolei dla architektów z BaH studio była to opowieść o ponownym oswajaniu miasta.
Już na początku pracy nad projektem jasne było, że jednym z najważniejszych elementów mieszkania jest widok. Za dużymi przeszkleniami rozciąga się charakterystyczny, śląski krajobraz miasta, który tak kochają inwestorzy. „Zależało nam, by wnętrze nie konkurowało z tą sceną, a raczej ją kadrowało. Dlatego architekturę wewnętrzną potraktowaliśmy jak spokojną ramę: miękką w świetle, wyciszoną kolorystycznie, uporządkowaną” – wyjaśniają projektanci.
To wspomniane przez autorów projektu kadrowanie działa tu na kilku poziomach. Już od wejścia prowadzą wyraźne osie widokowe – przez strefę dzienną, w stronę stołu i okna. W wielu miejscach pojawia się rytm pionowych podziałów, który porządkuje ściany i jednocześnie optycznie podwyższa przestrzeń. Kolorystyka jest stonowana, a kompozycja uporządkowana.
Rdzeniem aranżacji stały się dębowe zabudowy. „Zaprojektowaliśmy je jako architektoniczny kręgosłup: porządkują funkcje, integrują przechowywanie, maskują technikę, a przy tym nie są dekoracją samą w sobie”. Ważne jest też to, że dąb pracuje ze światłem. W zależności od pory dnia zmienia temperaturę: rano jest jaśniejszy, po południu łapie złoto, wieczorem zyskuje bogatą głębię.
Ważną częścią projektu jest także sztuka – właściciele kolekcjonują obrazy i rzeźby. „Od początku traktowaliśmy więc wnętrze jako przestrzeń ekspozycji, ale bez muzealnego dystansu. Zależało nam, by dzieła były obecne naturalnie: raz mocnym akcentem, raz subtelnym towarzyszem codziennych czynności”. Kolor i ekspresja obrazów ożywiają spokojne płaszczyzny ścian w strefie dziennej, a z kolei rzeźby dodają przestrzeni trójwymiarowości i przełamują liniowość zabudów oraz mebli.
„Bardzo świadomie zaplanowaliśmy też oświetlenie, tak aby nie tylko budowało nastrój, ale realnie wydobywało faktury i głębię obrazów. Dzięki temu przestrzeń żyje w rytmie dnia” – podkreślają architekci.
Projekt opiera się w dużej mierze na rozwiązaniach przygotowanych specjalnie dla tego mieszkania. Zaprojektowano indywidualnie elementy stolarki, zabudów i mebli wolnostojących, dopasowując je do codziennych nawyków właścicieli. Dużą wagę przywiązano do detalu – prowadzenia linii, zlicowania powierzchni czy sposobu łączenia materiałów. Rytm i podziały także są tu przemyślane.
„Zależało nam na tym, by fronty, podziały i szczeliny układały się w logiczny »zapis« wnętrza, bez przypadkowych docinek i nerwowych styków”. Dzięki temu wnętrze pozostaje spójne zarówno w ogólnym widoku, jak i w zbliżeniu.
Podobna logika pojawia się w łazience, która została zaprojektowana jako spokojna, wyciszona przestrzeń. Jasne, mineralne powierzchnie dobrze pracują ze światłem, a miękkie krzywizny nawiązujące do katowickiego modernizmu i transparentna przegroda prysznicowa sprawiają, że pomieszczenie wydaje się bardziej przestronne. Ograniczona paleta materiałów pozwala zachować wizualny spokój.
„Najbardziej lubimy w tym projekcie momenty, kiedy wnętrze i miasto spotykają się w jednym kadrze: stół przy oknie, zasłony w półcieniu, ciemny rytm pionów, a za szybą – śląska cegła i gałęzie drzewa. To widok, który nie wymaga dekoracji” – dodają architekci.