Dom z widokiem na góry. Tak w Salt Lake City mieszka projektant Jamie Clyde
Jamie Clyde, założyciel pracowni Jamie Clyde Studio Design, postanowił na nowo urządzić dom, w którym mieszkał przez lata. Położony na wzgórzu nad Salt Lake City budynek przeszedł gruntowną metamorfozę. Projektant zmienił układ pomieszczeń, otworzył wnętrza na widok gór i wypełnił je sztuką oraz meblami z różnych epok. Całość urządził z dużą swobodą, bez przywiązania do jednego stylu.
Autor: IS
https://www.jamieclydestudiodesign.com/
Projekt: Jamie Clyde Studio Design
Zdjęcia: MANICPROJECT
Podczas przebudowy projektant skupił się przede wszystkim na zmianie układu pomieszczeń. Otworzył widoki między kondygnacjami i powiększył przeszklenia, dzięki czemu panorama doliny oraz otaczających ją gór stała się integralną częścią wnętrz.
Przez wysoką i otwartą część domu biegną teraz schody z drewna orzechowego i stali. Ich lekka wizualnie konstrukcja łączy poszczególne poziomy, a jednocześnie podkreśla skalę wnętrza. Jamie Clyde konsekwentnie wykorzystał naturalne materiały, których kolorystyka dobrze współgra z widokami za oknami. Drewniane podłogi ocieplają przestrzeń, a kamienne powierzchnie wprowadzają bardziej surowy akcent. Projektant zadbał też o to, by wyposażenie nie przesłaniało rozległej panoramy doliny i gór.
W kuchni uwagę zwraca zabudowa z drewna orzechowego, którą projektant dopasował do układu okien i oświetlenia. Towarzyszy jej kwarcyt Montreux o matowym, szlifowanym wykończeniu. W łazienkach projektant pozwolił sobie na odważniejsze rozwiązania. Sięgnął po płytki o graficznych wzorach, mocniejsze kolory i dekoracyjne oprawy oświetleniowe, wprowadzając do tych pomieszczeń odrobinę lekkości.
Podobna swoboda charakteryzuje pozostałe wnętrza. Jamie Clyde nie ograniczał się do jednego stylu ani konkretnej epoki. Obok współczesnych mebli ustawił przedmioty vintage, a część wyposażenia zaprojektował specjalnie do tego domu. Jego autorstwa są między innymi stoły w salonie i jadalni oraz meble do sypialni. Dzięki temu mógł dostosować ich wielkość i proporcje do przestrzeni, a zarazem zachować różnorodność, na której mu zależało. Niektóre przedmioty przyciągają uwagę nietypową formą, inne ciekawym materiałem lub kolorem.
W aranżacji wyraźnie widać również artystyczne doświadczenie projektanta. Zanim zajął się wnętrzami, Jamie Clyde pracował jako artysta i jak mówi, do dziś myśli o przestrzeni w kategoriach kompozycji. Przy doborze dzieł sztuki współpracował z Material Gallery, która pomogła mu wprowadzić do domu prace lokalnych artystów, w tym Andrew Alby, Colour Maisch i Madeline Rupard. Jamie Clyde zestawił je z wyposażeniem w taki sposób, by poszczególne elementy wzajemnie się uzupełniały, a żaden nie dominował nad pozostałymi.
Projektantowi zależało również na zachowaniu pewnej niedoskonałości i spontaniczności. Wśród uporządkowanych linii architektury znalazło się miejsce na nietypowe przedmioty i zaskakujące połączenia. Wnętrza nie sprawiają przez to wrażenia urządzonych od razu według jednego planu. Przypominają raczej dom, którego wyposażenie powstawało stopniowo, wraz ze zmieniającymi się zainteresowaniami mieszkańców.
Zobacz też:
- Otwarty układ na niewielkim metrażu. Mieszkanie w kamienicy z lat 60.
- Dwa poziomy i nietypowy układ. Tak zaprojektowano mieszkanie w Warszawie
- Mieszkanie dla pary kolekcjonerów. 90 m² tuż przy lesie