Industrialna zieleń na niewielkim metrażu. Apartament od Studio Inne
„Mieszkanie było czystym płótnem, nie miało historii, a my dzięki temu nie mieliśmy oporów, żeby nadać mu DNA” – mówią autorzy tego industrialnego apartamentu we Wrocławiu. Projektanci ze Studio Inne nie chcieli powielać schematów i tak powstało charakterne, surowe – a mimo to wciąż przytulne – mieszkanie.
Z pozoru klasyczna historia o mieszkaniu okazała się projektem o znacznie większym potencjale. W efekcie powstały dwa niezależne apartamenty przeznaczone na wynajem – oba w pełni funkcjonalne, kompletne i zaprojektowane od podstaw. O pierwszym z nich, inspirowanym klimatem Palm Springs, pisaliśmy tutaj.
W tym wnętrzu projektanci postawili na surową formę, zachowując jednak ostrożność, by wnętrze – mimo inspiracji brutalizmem – pozostało przytulne i komfortowe w odbiorze. Zamiast dosłownych cytatów z estetyki industrialnej pojawiają się tu charakterystyczne formy, których użyto do wydzielenia przestrzeni. Mowa między innymi o okrągłych okienkach w ścianie działowej, które pozwoliły doświetlić zamkniętą łazienkę, czy o podeście oddzielającym aneks kuchenny od reszty wnętrza. Takie rozwiązanie pozwoliło zrezygnować z klasycznej przegrody.
„Wnętrze stało się bardzo monumentalne, co chcieliśmy dodatkowo podkreślić potężną, kamienną kolumną, która została wpleciona w przestrzeń w taki sposób, żeby była widoczna w każdym pomieszczeniu i sprawiała wrażenie części zastanej budynku” – wspominają projektanci.
Zgodnie z ideą brutalizmu dużą wagę przywiązano do doboru materiałów. Paleta została ograniczona do betonu, kamienia, drewna i stali. Dzięki zróżnicowanym kształtom i fakturom udało się podkreślić ich wyjątkowość. Powstała bryła była na tyle spójna i wyrazista, że wyposażenie wnętrza można było ograniczyć do niezbędnego minimum.
Mimo ograniczonego metrażu w sypialni stanęło duże, wygodne łóżko. „Dobry, niezakłócony sen jest dla nas wyznacznikiem udanego wypoczynku” – podkreślają autorzy. Wiedząc, że łóżko stanie się głównym punktem tej strefy, pomyślano je jako rodzaj rzeźby: skonstruowaną z odzyskanych desek paletowych, rozbudowaną drewnianą formę zwieńczoną błyszczącą stalą. Tuż obok pojawiły się stoliki z betonowych bloczków, a podłużne lampy zamknięto w metalowych klatkach.
Aby zmieścić pozostałe niezbędne meble i jednocześnie nie zagracić niewielkiej powierzchni, zaprojektowano wielofunkcyjną zabudowę. W ten sposób powstała hybryda nawiązująca do charakteru PRL-owskiej meblościanki. „Dzięki jej multifunkcjonalności udało nam się, przy pomocy jednego dodatkowego elementu, odhaczyć na liście rzeczy niezbędnych: szafę, dużą ilość półek, stolik, lustro oraz wieszak na okrycia wierzchnie i buty”. Dla oszczędności miejsca zastosowano składane krzesła projektu Nielsa Gammelgaarda dla IKEA.
Kuchnia, ze względu na ograniczoną przestrzeń i komercyjny charakter, została zamknięta w formie aneksu. Z myślą o wielofunkcyjności płytę grzewczą ukryto w wysuwanej szufladzie. Pralkę – niemożliwą do zmieszczenia w łazience – również ulokowano w aneksie, podobnie jak podblatową lodówkę. Nad blatem pojawiły się grube cementowe kafle pochodzące z poniemieckiej kamienicy w Świdnicy oraz odrestaurowana lampa z MSI „Gwarancja” Olsztyn.
Łazienka kontynuuje wizualne założenia mieszkania – bez stylistycznych kompromisów. Pojawiają się tu strzeliste formy, surowe akcenty i monochromatyczna, falująca ściana. Ilość płytek ceramicznych ograniczono do minimum, a na ścianach pojawiły się blachy oraz betonowe tynki.
Umywalka została osadzona na ręcznie wykonanej szafce, nad którą zawisła stara żeliwna lampa i trójkątne lustro w spawanej stalowej ramie. Również drzwi do łazienki wykonano specjalnie na potrzeby projektu; trawiona, półprzezroczysta szyba podkreśla charakter wnętrza.
„Uważamy, że w czasach, kiedy kupić można naprawdę wszystko, a media społecznościowe i wyszukiwarki wizualne podrzucają nam setki sprawdzonych rozwiązań, nie jest sztuką zrobić dobry projekt osadzony w trendach. Problem pojawia się w momencie, kiedy dysponujesz skromnym budżetem, chcesz stworzyć wnętrze niebanalne, prawdziwe, a dodatkowo robisz to w sposób zrównoważony” – dodają projektanci, a słowa te zdają się idealnie podsumowywać ten projekt.