Spokój na okrągło. Apartament pod otwierającą się kopułą
Krągły salon pod otwierającą się kopułą działa tu jak serce domu - miejsce, z którego rozchodzą się wszystkie funkcje, światło i codzienny rytm życia rodziny. Z wyzwaniem ogromnej skali, wysokiego na cztery metry salonu i panoramicznego widoku pracownia Anastassiadis Arquitetos poradziła sobie, budując przestrzeń, która ma swój rytm, miękkie przejścia i wyczuwalny spokój.
Punktem wyjścia była uważność na potrzeby mieszkającej tu rodziny, mocno związanej z filozofią Wschodu i feng shui, oraz na opiekę nad niepełnosprawnym synem. Zamiast dopisywać do projektu teorię, architekci potraktowali te wątki jak konkretne wytyczne: inne tempo dnia, miejsce na ciszę, wygodne, bezpieczne przejścia i proporcje, które ułatwiają samodzielność. Z tego wynikały decyzje o wysokościach, szerokościach, sposobie prowadzenia komunikacji i tym, by dostępność nie oznaczała rezygnacji z precyzyjnego detalu czy wyszukanych materiałów. W efekcie inkluzywność nie jest tu dodatkiem, ale podstawą układu.
Z centralnego lounge’u pod otwieranym ku niebu sklepieniem rozchodzi się kolisty ruch - pomieszczenia płynnie przechodzą z salonu do domowej sali kinowej, dalej do ogrodu wewnętrznego z drzewem, który spina architekturę z roślinnością. W tym punkcie kosmos spotyka się z ziemią: włoskie lampy inspirowane planetami zawieszone są nad miejscem spotkań, a w meblach projekt Gio Pontiego osadzono w delikatnie orientalnej atmosferze, bez dosłownych zapożyczeń. Całość ma czytelny porządek, ale nie jest wykrojona w sztywne strefy - raczej prowadzi użytkowników miękką linią.
Wnętrze jest gęsto nasycone sztuką i designem, co buduje jego charakter tak samo mocno jak układ ścian. W kolekcji właścicieli pojawiają się prace Solange Pessoa, Artura Leschera, Carli Chaim czy Abrahama Palatnika, wchodzące w dialog z projektami Amelii Toledo na kamiennych ławach i elementami De Castelli.
Kwestia przytulności przy takiej skali została rozwiązana materiałem: okładziny ze słomy i tapety dodają ścianom faktury, dzięki czemu duże powierzchnie nie przytłaczają i lepiej „przyjmują” światło. Na górnej kondygnacji posadzka z kamienia perskiego wprowadza prawie klasztorny spokój, podczas gdy niżej drewno ociepla prywatne pokoje. Ten prosty podział - chłodniejsza, spokojna góra i bardziej miękki dół - porządkuje także wrażenia dotykowe, co w mieszkaniu tak mocno opartym na zmysłach ma znaczenie.
W głównej sypialni stonowane, ziemiste barwy i dywany wybierane wspólnie z właścicielką budują kontrolowane wyciszenie, do którego dochodzą pojedyncze vintage’owe meble dodające życia i pamięci. Pokój córki - influencerki - został ułożony zgodnie z jej sposobem funkcjonowania i obecnością w sieci, natomiast pokój syna dopracowano w każdym wymiarze - od wysokości blatu w łazience po projekt indywidualnych mebli. Widać tu tę samą zasadę, co w całym projekcie: dostosowanie do ciała i codziennych gestów, a nie odwrotnie.
Schody łączące kondygnacje podkreślono rzeźbą Kimi Nii, która rozwija wątek azjatyckich odniesień obecnych w mieszkaniu. W łazience pojawia się kinkiet Carlo Scarpa, oświetlający powściągliwie rzeźbiony kamień, a w piwnicy na wino - młotkowane, brązowe uchwyty przywiezione z Paryża. Takie detale, często widoczne dopiero przy bliższym kontakcie, odsłaniają fascynację rzemiosłem i ręczną pracą zarówno po stronie właścicieli, jak i pracowni Anastassiadis Arquitetos. To one domykają autorski charakter projektu, sprawiając, że duża przestrzeń czyta się jak jedna spójna opowieść.