Sztuka i światło wypełniły dom z lat 90. na warszawskich Bielanach
Nowymi właścicielami domu na Bielanach została czteroosobowa rodzina – para z dwójką małych synów. Marzyli o jasnym, nowoczesnym i wygodnym wnętrzu. Dom miał duży potencjał, ale wymagał gruntownej renowacji: od wymiany instalacji elektrycznej po zmiany w układzie funkcjonalnym. Z kolei wnętrze przytłaczało ciężkimi formami i nadmiarem dekoracyjnych dodatków. Inwestorzy zwrócili się do projektantki wnętrz Zuzanny Orlińskiej.
Dom oferuje 165 m² powierzchni oraz trzy kondygnacje. Na parterze mieszczą się korytarz, kuchnia, jadalnia, mała łazienka, gabinet oraz salon, który pozostaje obniżony o dwa stopnie względem pozostałych pomieszczeń.
Jednym z największych wyzwań projektowych była ilość światła. Strefa dzienna wychodzi na wschód, a sam budynek znajduje się w zwartej zabudowie szeregowej, co dodatkowo ogranicza dostęp naturalnego światła. Dlatego tak ważne stało się otwarcie tej części. Powiększono otwory i wymieniono plastikowe okna ze szprosami na cienkoramowe okna aluminiowe.
Baza jest spokojna i monochromatyczna, więc zdecydowano się na mocniejsze akcenty. Jednym z nich jest gradient autorstwa Grzegorza Worpusa przedstawiający zachód słońca. To praca, o której właścicielka marzyła od dawna. Obraz został kupiony zaraz po rozpoczęciu remontu i przez niemal rok czekał zapakowany. Ostatecznie zawisł nad stołem w jadalni, gdzie towarzyszą mu gięte drewniane krzesła marki Paged, której inwestorka pozostaje wierna od lat. Niski regał wykonano w kontrastującym fornirze z orzecha amerykańskiego. Ten mebel ma także dodatkową funkcję – zabezpiecza przed różnicą poziomów między jadalnią a salonem.
Kompozycję dopełniły dzieła Katarzyny Gajewskiej, unikatowe lampy Gabrieli Binii (Binia Studio), rzeźby i ceramika Luizy Jaworskiej (Lui&Clay) oraz ikoniczny stołek projektu Oskara Zięty w połyskującej bieli. Uwagę przyciąga także ściana wykończona włoskim ryflowanym marmurem Salvatori. Jej strukturę można wydobyć dzięki pionowemu podświetleniu LED ukrytemu za regałem.
Na niemal całym parterze zastosowano mikrocement w odcieniu złamanej bieli, który odbija światło i jeszcze bardziej rozświetla przestrzeń. W salonie pojawia się jasny drewniany parkiet – ociepla i równoważy bardziej mineralny charakter pozostałych powierzchni.
Projektantka zrezygnowała z dawnych łuków w przejściach. Motyw obłości został jednak zachowany, ale w nieco subtelniejszej formie. Widać go np. w stopniach schodzących do salonu czy detalach stolarki. Istniejące drewniane schody pozostawiono, nadając im nowy charakter dzięki przeprojektowanej balustradzie.
Do kuchni prowadzą dwa wejścia. Pomieszczenie zaprojektowano tak, by połączyć nowoczesność i ergonomię. Projektantka zaproponowała tutaj lakierowane fronty z zaoblonymi krawędziami, które utrzymano w tonacji dopasowanej do podłogi. Blat z kwarcytu Taj Mahal płynnie przechodzi na ścianę. Górne szafki rozmieszczono asymetrycznie względem dolnej zabudowy, a kinkiet podkreśla fakturę naturalnego tynku strukturalnego. Z kolei wysoka zabudowa została ukryta w fornirowanej bryle otaczającej słup – od strony korytarza pełni ona funkcję konsoli z lustrem.
Cały parter pozostaje minimalistyczny, a charakter ten podkreślają ukryte ościeżnice i duże lustra rozciągające się na ścianach od podłogi aż do sufitu. Projektantka postawiła też na naturalne materiały, między innymi lniane zasłony.
W gabinecie postawiono przestronną, fornirowaną zabudowę na dokumenty oraz biurko, przy którym stanęło krzesło polskiej marki Noti.
Znalazło się tu również miejsce na niewielką łazienkę. Ma niespełna metr kwadratowy, ale pozostaje w pełni funkcjonalna. Jej stonowaną bazę przełamuje zielona umywalka i szczotkowana armatura, a duże lustro zastosowano, by optycznie powiększyć wnętrze.
Piętro jest znacznie bardziej intymne. Mieszczą się tu sypialnia dla rodziców, pokoje dla synów i dwie łazienki. Ważną zmianą funkcjonalną było przekształcenie dawnej, dużej, ale niepraktycznej łazienki w dwa osobne pomieszczenia: prywatną łazienkę rodziców dostępną z sypialni i łazienkę dziecięcą z wejściem od korytarza.
„Inwestorom zależało na rozdzieleniu prysznica oraz wanny. Postawiłam na wannę przyścienną z zaokrągloną krawędzią, która nie tylko świetnie nadaje się do małej przestrzeni, ale również powtarza motyw zaoblenia obecny w całym domu” – wyjaśnia Zuzanna Orlińska. Blat z konglomeratu kwarcowego połączono z umywalką podblatową, a duże okrągłe lustro z podświetleniem LED optycznie powiększyło przestrzeń.
Na podłodze zastosowano włoskie płytki Refin z serii Tune, które tworzą również lamperię w strefie mokrej. Powyżej pojawia się mozaika Dunin Kitkat – ten sam detal znalazł się w kuchni, co spaja projekt niczym wizualna klamra.