Po godzinach: jak odpoczywa Magdalena Bielicka – projektantka i współzałożycielka pracowni Magma?
Prawdopodobnie kojarzycie ich nazwiska z imponującą architekturą, pięknymi wnętrzami i designerskimi przedmiotami. Tym razem pytamy polskich twórców o to, jak spędzają wolny czas, co ich inspiruje oraz w jaki sposób ładują baterie, by móc dalej tworzyć. Dziś na tapet bierzemy Magdalenę Bielicką – projektantkę wnętrz i współzałożycielkę pracowni Magma z siedzibą w Gdyni.
Magma to zespół stworzony przez Magdalenę Bielicką i Marię Zrzelską-Pawlak – absolwentki Wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jednak zanim rozpoczęły wspólną pracę, jeszcze na studiach wyjechały w świat, by szukać nie tylko nowych inspiracji, ale również technicznego przygotowania.
Magdalena w 2008 roku rozpoczęła pracę w biurze OFIS Arhitekti w Lublanie, w Słowenii. Pracowała tam nad szeregiem obiektów użyteczności publicznej, obiektami mieszkalnymi i projektami wnętrz (m.in. kompleksem domków hotelowych na Malediwach, kompleksem akademickim w Paryżu oraz wieżowcem biurowo-usługowym w Teheranie).
Wybrane realizacje pracowni, o których pisaliśmy na łamach LABEL Magazine, możecie zobaczyć tutaj:
Co ostatnio oglądałaś/zwiedzałaś? Film, serial, wystawa, sztuka teatralna – coś, co zrobiło na Tobie wrażenie.
Dwa tygodnie temu wróciłyśmy z Milano Design Week 2026 i nadal jestem pod ogromnym wrażeniem wystawy „Polski modernizm. Walka o piękno”, zaprezentowanej na 16. piętrze ikonicznego mediolańskiego wieżowca Torre Velasca. Już samo wejście do budynku było dla mnie wyjątkowym doświadczeniem. Torre Velasca jest surowy i monumentalny – bliski charakterem architekturze modernizmu Europy Wschodniej, która bardzo mnie interesuje.
W samej wystawie ujęła mnie niechronologiczna forma ekspozycji. Zestawienie historycznych ikon polskiego wzornictwa z nowymi obiektami, stworzonymi specjalnie na mediolańską prezentację, nadało całości bardzo ponadczasowy charakter.
Lubię oglądać takie wystawy również zawodowo – podpatrywać materiały i proporcje. Szczególnie bliskie było mi podejście do obiektów użytkowych, które zostały zaprojektowane i pokazane niemal jak dzieła sztuki. Sama projektuję dużo autorskich form na zamówienie i zawsze staram się, żeby poza codziennym użytkowaniem miały w sobie też coś zaskakującego – element rzeźby, detal, formę, która trochę wyrywa przedmiot z jego oczywistej funkcji. Lubię, kiedy użytkowe obiekty wnoszą do wnętrza coś mniej dosłownego.
Wystawą, która szczególnie zapadła mi w pamięć, była także ekspozycja prac Henryka Luli „Sztuka materii”, prezentowana w Zamku Ujazdowskim. Od zawsze fascynuje mnie bogactwo form, barw i faktur szkła oraz ceramiki. Ręcznie tworzone muszle, patery czy abstrakcyjne obiekty Luli po raz kolejny przypomniały mi, jak przedmioty użytkowe mogą stawać się małymi dziełami sztuki.
Poza wystawami bardzo lubię chodzić do teatru i kina. Ostatnio duże wrażenie zrobił na mnie spektakl „Mój rok relaksu i odpoczynku” w Teatrze Dramatycznym – adaptacja książki Ottessy Moshfegh. To historia jednocześnie smutna i pełna ironicznego, czarnego humoru. Opowiada o potrzebie wycofania się z rzeczywistości, zmęczeniu przebodźcowaniem i próbie odzyskania spokoju poprzez odcięcie się od świata. Myślę, że wiele osób może dziś odnaleźć w tej historii coś bardzo aktualnego.
Z dużym zainteresowaniem śledzę też galę Oscarów. Ostatnio w kinie miałam okazję zobaczyć przegląd aktorskich filmów krótkometrażowych nominowanych do tej nagrody. Szczególnie zapadł mi w pamięć film „Dwie osoby wymieniające się śliną” – dystopijna opowieść osadzona w alternatywnej rzeczywistości z niezwykle wysmakowaną wizualnie scenografią.
Ponieważ na co dzień łączę pracę z wychowywaniem dwójki małych dzieci, chwile, kiedy mogę spontanicznie wyjść do kina czy teatru, zdarzają się coraz rzadziej. Coraz częściej repertuar kinowy zastępują mi platformy streamingowe. Ostatnio bardzo wciągnął mnie serial „Artyści” dostępny na Netfliksie. To opowieść o kulisach funkcjonowania warszawskiego teatru publicznego i o tym, jak świat sztuki zderza się z biurokracją, polityką i codziennością. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki serial pokazuje proces twórczy – nie jako coś spektakularnego i oderwanego od rzeczywistości, ale jako pracę pełną emocji, napięć i ciągłego szukania rozwiązań.
Co ostatnio czytałaś?
Moje zainteresowania często krążą wokół tematyki filmowej i popkultury. Ostatnio z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam książkę „Rockefellerowie i Marks nad Warszawą. Polskie filmy fabularne wobec transformacji gospodarczej”. To opowieść o tym, jak polskie kino po 1989 roku pokazywało zmieniającą się rzeczywistość i społeczne nastroje tamtego czasu.
Bardzo interesuje mnie okres transformacji – napływ zachodniej popkultury, rodzący się konsumpcjonizm i estetyka lat 90. Być może dlatego, że sama pamiętam ten czas jeszcze z dzieciństwa – bardziej przez obrazy i atmosferę niż konkretne wydarzenia.
Podążając tym sentymentalnym tropem, przeczytałam też ostatnio książkę Anny Gacek „Ekstaza. Lata 90. Początek”. Fascynują mnie takie podróże do popkultury lat 90., w której sama dorastałam. Mam dużą słabość do estetyki tamtego okresu i często staram się subtelnie przemycać jej klimat również w swoich projektach.
Jak najchętniej spędzasz wolny czas?
Kiedyś planowałam podróże na drugi koniec świata, dziś do szczęścia wystarczy mi poranna kawa bez pośpiechu, trochę słońca i spacer z dziećmi po pobliskim lesie. Mam szczęście mieszkać w Gdyni, blisko morza i Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, dlatego bardzo korzystam z bliskości natury.
Spacery z dziećmi niezwykle mnie odprężają, ale są też źródłem inspiracji. Dzieci potrafią zachwycić się detalami, których sama często już nie zauważam – barwami, fakturami czy drobnymi elementami przyrody. To spojrzenie bardzo mnie inspiruje również zawodowo, a kolory i struktury wyniesione z takich spacerów często później przenikają do moich projektów.
Bardzo cenię też ideę slow tourism – podróżowania w spokojnym tempie, bez pośpiechu i nadmiernego planowania. Podczas wyjazdów niemal zawsze wypożyczamy samochód i ruszamy przed siebie, odkrywając mniej oczywiste miejsca – małe miasteczka, lokalne drogi, ukryte plaże czy dziką przyrodę poza turystycznymi trasami.
Uwielbiam zarówno spacery po nieznanych miastach, jak i kontakt z naturą z dala od popularnych szlaków. To właśnie tam najłatwiej naprawdę poczuć przestrzeń i doświadczać jej wszystkimi zmysłami. Często największą inspiracją są przypadkowe odkrycia – światło wpadające między drzewa, faktury skał, kolory ziemi czy architektura małych, lokalnych domów. Takie podróże uczą uważności i patrzenia na otoczenie z większą wrażliwością.
Więcej:
- Po godzinach: jak odpoczywa Agata Pierożyńska – architektka i założycielka studia Habitat?
- Po godzinach: jak odpoczywa Joanna Nowak – projektantka wnętrz i założycielka NoWażka Design?
- Po godzinach: jak odpoczywa Justyna Ciurzyńska - projektantka i założycielka studia Taka pracownia?